Nieznośnie drażniąca niezależność

Najpierw kilka faktów. W Polsce działa około 70 tysięcy organizacji pozarządowych, a blisko połowa z nich istnieje od ponad 11 lat. Zajmują się wszystkimi obszarami życia społecznego - od pomocy społecznej, zdrowia, ochrony zwierząt, przez badania naukowe, do rekreacji i sportu. W wolontariat na ich rzecz zaangażowanych jest ponad pół miliona osób. Prawie 10 tysięcy NGO to Organizacje Pożytku Publicznego poddane bardzo wysokim standardom sprawozdawczości.

I ten sektor od kilku tygodni jest przedmiotem zmasowanego ataku ze strony Wiadomości TVP. Wymyślone przez dziennikarzy "układy" są ważniejsze dla wydawców niż protesty przeciwko antyreformie edukacji, czy #czarnyprotest. Ważniejsze niż Trump w USA i Brexit w Europie.

Dziennikarze manipulują wypowiedziami swoich rozmówców. Kłamią, że organizacja odmówiła im wypowiedzi. Atakują dzieci przeciwników politycznych. Insynuują nieprawidłowości bez żadnych dowodów, gdy działania organizacji są całkowicie przejrzyste, a intencje czyste. Ofiarami nagonki są ludzie zaangażowani i zmieniający świat na lepsze. Ofiarą padają organizacje, które od wielu lat patrzą na ręce rządzącym niezależnie czy są z SLD, PO, czy PiS.

Lista zaatakowanych jest długa: WOŚP, Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej, Stocznia, Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, Stowarzyszenie 61....
Nawet dziecko widzi, że TVP jest propagandową tubą PiS. Tubą czasem osiągającą poziom manipulacji godny swoich protoplastów z mediów stanu wojennego.
Cytując klasyka - jest "oczywistą oczywistością", że to kolejny atak władzy na fundamenty demokracji. Już 150 lat temu Alexis de Tocqueville w "O demokracji w Ameryce" pisał, że jej siła opiera sie na aktywności zorganizowanych obywateli. I właśnie ten fundament PiS dziś zajadle atakuje. Dla PiS jednak jedynymi inicjatywami wartymi wspierania są te, które działają zgodnie z oczekiwaniem władzy - marsze niepodległości czy organizacje odwołujące się do tradycji przedwojennych nacjonalistów.

PiS panicznie boi się niezależności i ludzi mających własne zdanie. Wykorzystuje pieniądze publiczne i środki Spółek Skarbu Państwa, żeby finansować popierające go organizacje. Jak złośliwy rechot brzmi mianowanie polityka znanego z gabinetowych rozgrywek i korupcji politycznej pełnomocnikiem do spraw społeczeństwa obywatelskiego.

Sektor pozarządowy tworzy się z mozołem od 25 lat. Nie jest zasobny finansowo, a jego liderami są osoby, które nie mają doświadczeń w walce z atakami politycznymi. PiS wybrał sobie ofiarę, która nie ma szans obronić się przed ich propagandą. Ludzi, którzy w obronie swojego dobrego imienia nie wyjdą na ulicę, tylko z uporem będą odbudowywać nadszarpnięte zaufanie. Bicie słabszego jest łatwe, ale chluby nie przynosi.
Trzeba przypomnieć, że nagonka na organizacje społeczne wielokrotnie była propagandową przygrywką do prawnego ograniczenia ich możliwości działania. Tak działo się na Węgrzech i w Rosji, żeby sięgnąć do najbliższych przykładów.

Wszystko wskazuje, że Jarosław Kaczyński zamierza pójść tą drogą. Zdemolowane zaufanie obywateli do organizacji pozarządowych i zmarnowany kapitał społeczny ich działaczy będziemy musieli odbudowywać przez lata, jeżeli nie przez dziesięciolecia.
Dlatego dzisiaj trzeba stanąć w obronie organizacji społecznych. To tak samo ważne jak walka z kneblowaniem Trybunału Konstytucyjnego.
Trwa ładowanie komentarzy...